facebook twitter LinkedIn

{czytanki}

10/04/2008

Popękane łzy

fotomontazNie zabito jej. Powstała z grzechu. Małymi drobnymi kroczkami chodziła po ziemi, nieświadoma tego, że jest grzesznicą. Wychowana była w oparach alkoholowych. Mów mi ojciec-nakazał. Bała się go. Jak tylko sięga pamięcią.

 

 

Nawet wówczas gdy nosiła modne buty na wysokich obcasach, a na palcu prawej ręki lśniła złota obrączka. Również wtenczas gdy została matką i z wielką troskliwością pchała głęboki wózek. Umierał na szpitalnym łóżku, i też się go bała. On umarł, a ona się bała. Chyba z przyzwyczajenia. Wymagał od niej szacunku. Ale nie tylko. Posłuszeństwa wobec jego woli. Pokory. Był dyktatorem. Mierniczym poziomu wszystkiego co tylko dało się zmierzyć.


przyjaciel - obrazUległy jemu bez sprzeciwu. Ona i jej matka. Krucha, drobna kobieta która nie miała odwagi stanąć przed nim w obronie własnego dziecka. Kuliła się przed nim ze strachu i on o tym wiedział. Obydwie się kuliły bezbronne, przerażone i zagubione. Był ich panem i wyrocznią. Przeżył obóz koncentracyjny. Do końca swojego życia psychicznie z tego obozu nie wyszedł. Jego ucieczką był alkohol. Ofiarami były one.

Wprowadził zakaz rozmowy o nim. Z podejrzliwością godną podziwu chodził cicho i mówił „znowu mnie obgadujecie" nie miały siły przebicia. Nie miały nic. Tylko siebie. Nie myślały o tym, że można żyć inaczej. W poszanowaniu drugiej osoby.

Zabronił okazywać sobie wzajemnie uczuć. Przestrzegały tego skrupulatnie. Matka z córką nigdy nie powiedziały sobie, że się kochają. Nie przytuliły się.

Nie pozwolił zapraszać do mieszkania koleżanek. Wychowywał ją w kulcie komunizmu. Lenin i Stalin byli bywalcami u nich 24h na dobę. Gościły również alkohol i dym z papierosów. Znęcanie psychiczne, awantury, trzaskanie drzwiami. Brak godności osobistej. Niepewność czy noc będzie spokojna...

tekst i obrazy: Beata Krystyna Mrowińska

Był to fragment książki Beaty Krystyny Mrowińskiej „Popękane łzy". Książka czeka na publikacje. Zainteresowani twórczością Pani Mrowińskiej mogą skontaktować się z nią drogą mailową: makipolskie@onet.eu

 

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • June 26, 2008, 4:02 pm - gaddjodilo

    wiem dużo o dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej i alkoholizmie,sama popełniłam mnóstwo rozpaczliwych fragmentów na ten temat w okresie dojrzewania i później.A jeszcze później odkryłam,że najważniejsza jest umiejętność przekładania - to co mnie rusza w mojej biografii,i wzruszałoby jako zwykła bolesna historia ubrane w sztafaż pseudoliteracki jest irytujące i kiczowate jak powyższy tekst
    autoterapia w postaci pisania jest bezcenna,ale jej efekty lepiej pokazywać terapeucie
    i radosna twórczość na pewno terapii nie zastąpi
    od siebie dodam,że widzę,że bardzo bronisz swojej matki,która była przecież partnerem i drugim dorosłym w domu i nie broniła przed przemocą i cierpieniem ciebie - swojego dziecka,co było jej obowiązkiem
    stawiasz ja na na jednej linii ze sobą - malutką i autentycznie bezbronną,ale jej sytuacja nie był taka sama
    zdjęcie z siebie iluzji matki było dla mnie najtrudniejsze,ale wyzwalające
    tobie też życzę autentyzmu i wyzwolenia
    twoja twórczość też zapewne na tym zyska

  • June 26, 2008, 3:57 pm - gaddjodilo

    wiem dużo o dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej i alkoholizmie,sama popełniłam mnóstwo rozpaczliwych fragmentów na ten temat w okresie dojrzewania i później.A jeszcze później odkryłam,że najważniejsza jest umiejętność przekładania - to co mnie rusza w mojej biografii,i wzruszałoby jako zwykła bolesna historia ubrane w sztafaż pseudoliteracki jest irytujące i kiczowate jak powyższy tekst

  • April 21, 2008, 6:46 pm - a.k.

    lektura - u otwarte
    cudotwórczość - jak wyżej.
    nie mam więcej pytań.

  • April 21, 2008, 9:00 am - BKM

    Do hihho
    Nie odbieram słów jak osobisty atak na mnie. Już z tego wyrosłam. Życie nauczyło mnie pokory i dystansu.
    Każdy ma prawo do swojego zdania i opinii i ja to uszanuję.
    Moje prace zarówno literackie jak i malarskie nie należą do łatwych, lekkich i przyjemnych.
    Jestem typową amatorką, której to co zaczęłam od niedawna robić sprawia mi przyjemność a czasami nawet radość.
    Czego i wszystkim życzę:)
    pozdrawiam i dziękuję za poświęcony mi czas.

    autorka

  • April 20, 2008, 11:30 pm - hihho

    przepraszam za zbyt ostry ton polemiki, który może wydac się atakiem na autorkę powyższego tekstu, jednakże jestem częstokroć poirytowana atakami, które opierają się na dogmacie o nieomylności i códotwórczości pisarza i błędach ortograficznych popęnianych przez osobę komentującą tekst!imputowanie mi intelektualnej impotencji, braku zrozumienia dla dramatu osoób dorastających w rodzinach alkoholowych, zrozumienia dla poezji czy literatury jest dla mnie nieprzebaczalne!bo może wlasnie w imie tego zamilowania do lierek skladających się w wyrazy pisać będę co myślę, a nie co by sie czytać widziało!nie mniej pozdrawiam

  • April 20, 2008, 11:10 pm - hihho

    "pod wyraz" bo zamiast ten wyraz ujarzmic i wskoczyc nań niczym twórca wolny i przestrzeni rządny kuli sie pod slowem a wycisnąć z niego tej.....szumne slowo-prozy...slowo dumne...poezji nie nadstaje.a jesli Twórca ma prawo tworzyc to Ja mam prawo oceniac bo chyba ku temu tworzymy dzial "komentarze" i niestety jako przecietny inernauta zdanie ni mniej ni więcej ale wlasne wyrazam tylko(!)na podstawie wiedzy nabytej, doswiadczenia, intuicji i gustu-zlego, dobrego, w paski-niewazne!autorka przed/po/w trakcie terapii nie jest zwolniona z polotu!Krystyno, proponuje zatem zamiescic ankiete:

    a)zaluje ze ten utwor nie jest jeszcze lektórą szkolną
    b)to najgenialniejszy tekst jaki w życiu czytalam
    c)szkoda ze literackie noble przyznawane sa wg klucza politycznego-utwór powyżej wymiata

  • April 20, 2008, 7:49 pm - Krystyna

    Do "hihho" - jeżeli już się wypowiadasz to dobrze by było znać się na prozie, poezji, no i na życiu. A przede wszystkim nie robić takich podstawowych błędów. Nie pisze się "podwyraz"; ale nad wyraz,nie pisze się chociaż przez "rz"; tylko przez "ż"; na końcu. A Autorka ma prawo pisać jak chce i o czym chce, czyli co dyktuje jej dusza. Często jest to rodzaj terapii - poprzez twórczość ale często jest to tylko fikcja literacka. Bywa też i tak, że to co pisarze piszą - dyktuje im samo życie. A że smutne - no, bo może i życie było smutne.Dajmy sobie na luz . Niech ludzie tworzą to, na co mają ochotę i co serce im dyktuje. Widocznie mają taką potrzebę. A praca malarska interesująca. Widziałam już ją. Jest bardzo dobra. Powodzenia Pani Beatko. Artysta

  • April 18, 2008, 2:58 pm - hihho

    plastikowe zwierze niestety, banalnie, smutno i podwyraz szaro, temat oklepany jak nalesniki w mlecznym, a te, chociarz dookola desczowo i mroczno(niech nadejdzie w koncu wiosna)zaskakuja mknaca do sufitu smietana i truskawka zbieraną aluminiowym widelcem...jest juz kilku takich pisarzy co o alkoholizmie pisali strawnie dajmy na przyklad Kuczoka, wiecej kulinarnej finezji zycze i powodzenia w zmaganiach z duchami przeszlosci

  • April 18, 2008, 12:01 pm - ewcik

    Tak, życiowe.
    Jednak życie składa się z cieni i blasków i warto przepuścić je razem przez pryzmat postrzegania, aby otrzymać wiązkę istnienia.
    Tutaj za dużo cienia
    bez zbawiennego dystansu...

szukaj: