{czytanki}
Popękane łzy
Nie zabito jej. Powstała z grzechu. Małymi drobnymi kroczkami chodziła po ziemi, nieświadoma tego, że jest grzesznicą. Wychowana była w oparach alkoholowych. Mów mi ojciec-nakazał. Bała się go. Jak tylko sięga pamięcią.
Nawet wówczas gdy nosiła modne buty na wysokich obcasach, a na palcu prawej ręki lśniła złota obrączka. Również wtenczas gdy została matką i z wielką troskliwością pchała głęboki wózek. Umierał na szpitalnym łóżku, i też się go bała. On umarł, a ona się bała. Chyba z przyzwyczajenia. Wymagał od niej szacunku. Ale nie tylko. Posłuszeństwa wobec jego woli. Pokory. Był dyktatorem. Mierniczym poziomu wszystkiego co tylko dało się zmierzyć.
Uległy jemu bez sprzeciwu. Ona i jej matka. Krucha, drobna kobieta która nie miała odwagi stanąć przed nim w obronie własnego dziecka. Kuliła się przed nim ze strachu i on o tym wiedział. Obydwie się kuliły bezbronne, przerażone i zagubione. Był ich panem i wyrocznią. Przeżył obóz koncentracyjny. Do końca swojego życia psychicznie z tego obozu nie wyszedł. Jego ucieczką był alkohol. Ofiarami były one.
Wprowadził zakaz rozmowy o nim. Z podejrzliwością godną podziwu chodził cicho i mówił „znowu mnie obgadujecie" nie miały siły przebicia. Nie miały nic. Tylko siebie. Nie myślały o tym, że można żyć inaczej. W poszanowaniu drugiej osoby.
Zabronił okazywać sobie wzajemnie uczuć. Przestrzegały tego skrupulatnie. Matka z córką nigdy nie powiedziały sobie, że się kochają. Nie przytuliły się.
Nie pozwolił zapraszać do mieszkania koleżanek. Wychowywał ją w kulcie komunizmu. Lenin i Stalin byli bywalcami u nich 24h na dobę. Gościły również alkohol i dym z papierosów. Znęcanie psychiczne, awantury, trzaskanie drzwiami. Brak godności osobistej. Niepewność czy noc będzie spokojna...
tekst i obrazy: Beata Krystyna Mrowińska
Był to fragment książki Beaty Krystyny Mrowińskiej „Popękane łzy". Książka czeka na publikacje. Zainteresowani twórczością Pani Mrowińskiej mogą skontaktować się z nią drogą mailową: makipolskie@onet.eu
dodaj komentarz
wiem dużo o dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej i alkoholizmie,sama popełniłam mnóstwo rozpaczliwych fragmentów na ten temat w okresie dojrzewania i później.A jeszcze później odkryłam,że najważniejsza jest umiejętność przekładania - to co mnie rusza w mojej biografii,i wzruszałoby jako zwykła bolesna historia ubrane w sztafaż pseudoliteracki jest irytujące i kiczowate jak powyższy tekst
autoterapia w postaci pisania jest bezcenna,ale jej efekty lepiej pokazywać terapeucie
i radosna twórczość na pewno terapii nie zastąpi
od siebie dodam,że widzę,że bardzo bronisz swojej matki,która była przecież partnerem i drugim dorosłym w domu i nie broniła przed przemocą i cierpieniem ciebie - swojego dziecka,co było jej obowiązkiem
stawiasz ja na na jednej linii ze sobą - malutką i autentycznie bezbronną,ale jej sytuacja nie był taka sama
zdjęcie z siebie iluzji matki było dla mnie najtrudniejsze,ale wyzwalające
tobie też życzę autentyzmu i wyzwolenia
twoja twórczość też zapewne na tym zyska
wiem dużo o dorastaniu w rodzinie dysfunkcyjnej i alkoholizmie,sama popełniłam mnóstwo rozpaczliwych fragmentów na ten temat w okresie dojrzewania i później.A jeszcze później odkryłam,że najważniejsza jest umiejętność przekładania - to co mnie rusza w mojej biografii,i wzruszałoby jako zwykła bolesna historia ubrane w sztafaż pseudoliteracki jest irytujące i kiczowate jak powyższy tekst
lektura - u otwarte
cudotwórczość - jak wyżej.
nie mam więcej pytań.
Do hihho
Nie odbieram słów jak osobisty atak na mnie. Już z tego wyrosłam. Życie nauczyło mnie pokory i dystansu.
Każdy ma prawo do swojego zdania i opinii i ja to uszanuję.
Moje prace zarówno literackie jak i malarskie nie należą do łatwych, lekkich i przyjemnych.
Jestem typową amatorką, której to co zaczęłam od niedawna robić sprawia mi przyjemność a czasami nawet radość.
Czego i wszystkim życzę:)
pozdrawiam i dziękuję za poświęcony mi czas.
autorka
przepraszam za zbyt ostry ton polemiki, który może wydac się atakiem na autorkę powyższego tekstu, jednakże jestem częstokroć poirytowana atakami, które opierają się na dogmacie o nieomylności i códotwórczości pisarza i błędach ortograficznych popęnianych przez osobę komentującą tekst!imputowanie mi intelektualnej impotencji, braku zrozumienia dla dramatu osoób dorastających w rodzinach alkoholowych, zrozumienia dla poezji czy literatury jest dla mnie nieprzebaczalne!bo może wlasnie w imie tego zamilowania do lierek skladających się w wyrazy pisać będę co myślę, a nie co by sie czytać widziało!nie mniej pozdrawiam
"pod wyraz" bo zamiast ten wyraz ujarzmic i wskoczyc nań niczym twórca wolny i przestrzeni rządny kuli sie pod slowem a wycisnąć z niego tej.....szumne slowo-prozy...slowo dumne...poezji nie nadstaje.a jesli Twórca ma prawo tworzyc to Ja mam prawo oceniac bo chyba ku temu tworzymy dzial "komentarze" i niestety jako przecietny inernauta zdanie ni mniej ni więcej ale wlasne wyrazam tylko(!)na podstawie wiedzy nabytej, doswiadczenia, intuicji i gustu-zlego, dobrego, w paski-niewazne!autorka przed/po/w trakcie terapii nie jest zwolniona z polotu!Krystyno, proponuje zatem zamiescic ankiete:
a)zaluje ze ten utwor nie jest jeszcze lektórą szkolną
b)to najgenialniejszy tekst jaki w życiu czytalam
c)szkoda ze literackie noble przyznawane sa wg klucza politycznego-utwór powyżej wymiata
Do "hihho" - jeżeli już się wypowiadasz to dobrze by było znać się na prozie, poezji, no i na życiu. A przede wszystkim nie robić takich podstawowych błędów. Nie pisze się "podwyraz"; ale nad wyraz,nie pisze się chociaż przez "rz"; tylko przez "ż"; na końcu. A Autorka ma prawo pisać jak chce i o czym chce, czyli co dyktuje jej dusza. Często jest to rodzaj terapii - poprzez twórczość ale często jest to tylko fikcja literacka. Bywa też i tak, że to co pisarze piszą - dyktuje im samo życie. A że smutne - no, bo może i życie było smutne.Dajmy sobie na luz . Niech ludzie tworzą to, na co mają ochotę i co serce im dyktuje. Widocznie mają taką potrzebę. A praca malarska interesująca. Widziałam już ją. Jest bardzo dobra. Powodzenia Pani Beatko. Artysta
plastikowe zwierze niestety, banalnie, smutno i podwyraz szaro, temat oklepany jak nalesniki w mlecznym, a te, chociarz dookola desczowo i mroczno(niech nadejdzie w koncu wiosna)zaskakuja mknaca do sufitu smietana i truskawka zbieraną aluminiowym widelcem...jest juz kilku takich pisarzy co o alkoholizmie pisali strawnie dajmy na przyklad Kuczoka, wiecej kulinarnej finezji zycze i powodzenia w zmaganiach z duchami przeszlosci
Tak, życiowe.
Jednak życie składa się z cieni i blasków i warto przepuścić je razem przez pryzmat postrzegania, aby otrzymać wiązkę istnienia.
Tutaj za dużo cienia
bez zbawiennego dystansu...