{Poznań - miejsca}
Graffiti w Luboniu
Ciągle istnieje pytanie: jak to właściwie jest z tym graffiti? Otóż bywa różnie. Są dwa obozy: graffiti legalne i nielegalne. W obecnych czasach, w przestrzeni publicznej coraz częściej mamy do czynienia z malunkami. Przyjęło się dzielić graffiti na legalne czyli sztukę i nielegalne czyli wandalizm. Jednak podział ten jest naprawdę nie udolny.
Prawdziwe graffiti zawsze było na ulicy, wszelakie próby wprowadzenia go pod dach kończą się fiaskiem. Obecność graffiti na ulicy naraża je także na nie rozpoznanie jako sztukę lub, to co częściej ma miejsce, zostaje rozpoznana lecz bez szacunku. Najważniejszy jest jednak dialog i to, że więcej ludzi może graffiti zobaczyć. Może znaleźć się pod jego wpływem a o to właśnie chodzi w tym przekazie. Choć z drugiej strony można powiedzieć, że twórca robi swoje dzieło bez żadnych konkretnych powodów. Ot, tak sobie sztuka dla sztuki, zrobiona dla samego siebie bez celów użytkowych. Jednak ta sztuka dla sztuki która staje się przedmiotem krytyki, inspiracji, zaczyna być już częścią kultury. Można się pokusić o stwierdzenie, że graffiti ma być próbą oczyszczenia sztuki z kultury, czyli powrotu do jej czystej formy. Krótko mówiąc do jakiegoś przekazu, który nie będzie napiętnowany całym szeregiem interpretacji i porównań.
Małe miasteczko Luboń okazuje się być bardzo wielkodusznym jeśli chodzi o graffiti i grafficiarzy. Władze miasta zupełnie w ciemno zgodziły się na pomalowanie stadionu sportowego i tak też doszło do ogólno polskiego festiwalu „graffiti piknik" (relacja z eventu: www.graffitipiknik.gridia.pl ). Dzięki kolorytowi prac, tematyce i ogólnej atmosferze wydarzenia, miejsce to odżyło a władze były bardzo zadowolone z inwestycji.
Dzięki takiej imprezie lokalna społeczność mogła spojrzeć na grafficiarzy, i proces powstawania dzieł, w zupełnie inny sposób. Inaczej pochodzi się do procesu, który możemy obserwować naocznie, niż do gotowej pracy. Dzięki takiej zmianie podejścia możliwa byłą kolejna akcja.
Godną ścianą okazała się być ściana Ośrodka Kultury w Luboniu. Ściana zewnętrzna wysoka na jakieś 7 metrów i szeroka na 5. Projekt przygotowany był już wcześniej i zatwierdzony przez panią dyrektor Ośrodka.
Malowała grupa w składzie: Da1, Dars, Sre2, Lek2 i Emwuer. Czas trwania akcji to praktycznie dwa dni; jeden dzień zajmuje zagruntowanie ściany a następnie naniesienie już właściwego podkładu. Efekt końcowy bardzo zadowalający. Ściana odżyła, plac zabaw dla dzieci - mieszczący się obok stal się bardziej atrakcyjny.
txt, fot. mruff
dodaj komentarz
PWDW poznaje to
pozdro