facebook twitter LinkedIn

{czytanki}

27/09/2008

„...nie zawsze może to być kot” czyli rozmowy z myszką w tle

stefanNikt nie jest stworzony do życia w samotności. „Im człowiek jest starszy, tym bardziej potrzebuje obok siebie kogoś miłego, a nie zawsze może to być kot" (Ryszard Kalisz). Każdy - w mniejszym lub większym stopniu - potrzebuje drugiej osoby. Liczba miejsc, w których poszukujemy przyjaciół czy partnera, uległa w XXI wieku znacznemu rozszerzeniu.

Interesujących - w naszym przekonaniu - ludzi spotkać możemy więc już nie tylko w pubach, kawiarniach, na imprezach kulturalnych, w pracy lub na uczelni. Coraz większą popularnością cieszy się Internet. A ściślej - wszelkie portale randkowe i czaty. Co wpłynęło na taki stan rzeczy?

Odpowiedź jest banalna: komputery zawojowały świat. Korzystamy z nich w domu i w pracy. Jak grzyby po deszczu wyrastają kawiarenki internetowe, które kuszą konkurencyjnymi cenami. Także firmy zajmujące się przyłączaniem do sieci rywalizują o potencjalnego klienta, prześcigając się w promocjach w tym zakresie. Wszystko to w korzystnych pakietach, co umożliwia coraz większej rzeszy ludzi założenie sieci w domu, a dzięki Internetowi mobilnemu już dziś możemy zabrać wirtualny świat wszędzie tam, gdzie zapragniemy. Internet stał się ogólnodostępny. Jest nam pomocny w nauce, pracy, służy rozrywce i... swata.

white_mouse

Internet otwiera przed nami ogromne możliwości. Pozwala między innymi na obcowanie z ludźmi bez konieczności wychodzenia z domu. W każdej chwili można napisać meila, uruchomić komunikator czy zalogować się na pożądanej stronie i rozmawiać. Rzeczywistość wirtualna ma to do siebie, że tam zawsze ktoś przebywa. Nie trzeba więc kończyć interesującej rozmowy tylko dlatego, że właściciel chce zamknąć lokal - jak to bywa w realnym świecie. Możemy decydować sami, ile czasu chcemy spędzić ze współrozmówcą nie ryzykując własnego bezpieczeństwa. Nawet portale randkowe zastrzegają w swoich regulaminach, by użytkownik nie podawał w profilu żadnych indywidualnych danych, za pomocą których można go zlokalizować. Niedostosowanie się do tego wymogu prowadzi w konsekwencji do zawieszenia konta nieostrożnej osoby. W wielu aspektach świat wirtualny jest bowiem podobny do rzeczywistego, a czasem nawet przewyższa ten drugi w swym okrucieństwie. Wyzuty jest z wszelkiej intymności, a podstawowe zasady etyczne ulegają zatarciu. Granice pomiędzy tym, co dozwolone i niedozwolone, stają się płynne. To wszystko spowodowane jest anonimowością. Wielu czuje się więc bezkarnymi, kreując siebie na kogoś, kim w rzeczywistości nie są, bądź nachalnie zmuszając do wypowiadania się na tematy, na które nie mamy ochoty rozmawiać. W realnym świecie ciężko byłoby samemu pozbyć się takiego natręta. Tu wystarczy tylko jedno kliknięcie. „Ignoruj" - i po kłopocie.

biala_myszka

W świecie, w którym tematy tabu odchodzą do lamusa, a od człowieka wymaga się coraz więcej i więcej, ludzie rozpaczliwie poszukują intymności, dążą do przeobrażenia się w kogoś innego, niekiedy bardziej wartościowego we własnym przekonaniu, koloryzują swe cechy, by zagłuszyć kompleksy. Jednocześnie zapominają, że ewentualna wzajemna fascynacja może okazać się tak wielką, że wirtualna znajomość przestanie wystarczać i wtedy - prędzej czy później - wszystkie niewinne nawet kłamstewka wyjdą na jaw. Wszystko to związane jest z tęsknotą za innymi, lepszymi czasami, niż te, w których żyć nam przyszło. Wielu stawia na pierwsze wrażenie, jakie wywołuje w „realu" fizyczność drugiej osoby, a tu - jak powszechnie wiadomo - nie każdy wpisuje się idealnie w kanon piękna, jaki kreują media. Internet daje możliwość sprzedania się jako osoby. Wprawdzie reakcje nasze na to, co czytamy, mogą być bardziej przemyślane niż podczas konfrontacji oko w oko, bo przecież piszemy wolniej niż wypowiadamy się, pozbawiamy jednak kompana rozmowy możliwości obcowania z naszymi gestami, mimiką twarzy, czy po prostu tembrem głosu. Co - razem wzięte - pozwala nam na dookreślenie osoby, z którą się poznajemy. W wypadku czatów chociażby pierwsze wrażenie na współrozmówcy wywołuje charakter, który poznać można nie tylko dzięki temu co mówimy, ale też jak mówimy i to właśnie decyduje o sympatii bądź antypatii do nas. Podczas internetowej rozmowy stajemy się bardziej śmiali, ponieważ współrozmówca nas nie widzi (mowa o najprostszym internetowym komunikowaniu się, bez użycia kamer). Znika więc naturalna bariera w przypadku komunikacji z kimś nowo poznanym. Nie boimy się wyrażać swoich sądów takich, jakimi one są. W sytuacji, kiedy przedstawiamy się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę i spotyka się to z aprobatą, nabieramy pewności siebie. Być może śmiałym będzie stwierdzenie, że pogaduchy internetowe mają niekiedy znaczenie terapeutyczne (pod warunkiem, że trafi się na odpowiednie osoby), ale wielu ludzi otwiera się podczas czatowania na tyle, że opowiadają o swoich marzeniach, zyskując siłę do działania i poparcie. Zwierzają się z dręczących ich problemów (nawet tych najbardziej osobistych), dzięki czemu uzyskują nowe, świeże i z pewnością bardziej obiektywne spojrzenie na sprawy.

Dzięki wirtualnemu światu można zaoszczędzić wiele czasu na poszukiwaniu osoby, która, być może, spełni nasze oczekiwania. Portale randkowe bowiem wymagają od każdego nowego użytkownika wypełnienia profilu - jest to swego rodzaju szansa na autoreklamę - dając swobodę wypowiedzi lub też podsuwając pytania pomocnicze. Ma to na celu zwrócenie uwagi poszukiwacza na określone osoby, które wskazała wyszukiwarka po tym, jak wpisał on interesujące go kryteria. Niewątpliwie jest to wielkie ułatwienie, choć z drugiej strony prowadzić może do uwstecznienia się ludzi na prowadzenie spontanicznych rozmów z osobą, o której nic nie wiemy. Może rozleniwiać na tyle, że wirtualne pogaduchy staną się jedynym sposobem na poznanie kogoś nowego.

Jak widać, znajomości internetowe mają plusy i minusy. Mogą być traktowane jako zabawa, ale też jako poważne poszukiwanie kogoś bliskiego. Jednakże w każdym wariancie należy zachować zdrowy dystans i pamiętać, że człowiek to całokształt, nie zaś zespół wybranych cech. Wprawdzie świat, a ściślej technologia, idzie coraz bardziej do przodu i być może niedługo wirtualne komunikowanie się zastąpi nam w całości tradycyjny sposób rozmowy, ale należy pielęgnować to, co jest wytworem kultury, a nie zatracać się bez reszty w nowinkach, ponieważ kiedyś zatęsknić możemy za normalną rozmową i związaną z nią kurtuazją...

txt. Natalia Jurga

fot. ouaille

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 

szukaj: