facebook twitter LinkedIn

{czytanki}

30/04/2008

VENI VIDI - w ślad za dzieciństwem

zagajnikowa_poznanZapach leśnej ściółki w nozdrzach. Uszy wypełnia szczebiot radosnych ptaków. Nogi podrywają się do biegu. Poddańczo wygina się trawa. Beztroska. Bezdech. Bezlud. Bezmiar. Eldorado. Żyję.

W dzieciństwie byłam przyzwyczajana, wręcz rozpieszczana przez leśne krajobrazy. Nie wyobrażałam sobie, że ktoś lub coś kiedykolwiek mogłoby mnie tego pozbawić. Świat bez lasu, rzek, jezior wydawał się być nudny. Taki nijaki. Pozbawiony barw. Przecież taki niewyobrażalny!

A jednak... Na własne życzenie opuściłam swoją dziecięcą bonanzę. Cichą, zieloną wieś zamieniłam na huczące, duszące się zgiełkiem, miasto. Znalazłam się w Poznaniu.

zagajnikowa_poznan

Pierwsze miesiące były ciężkie. To tak jakby być jednym z puzzli, o którym się wie tyle, że coś jest nie tak. Nie pasuje do pozostałych. Męczyłam się, bo czułam, że nie pasuję do tego szybkiego miasta. Nienawidziłam tego miejsca. Teraz kiedy znalazłam coś, co nazwałabym cząstką dzieciństwa, bez trudu potrafiłabym wypełnić tą nieszczęsną dziurę w układance.

Zostawiłam za sobą swoje dzieciństwo, czego mi tutaj brakowało. Wprawdzie ono istniało, bo nie można wyrzucić przecież z siebie takich chwil. Nie mogłam go jednak dostatecznie poczuć.

las_poznan_sciezka

Pewnego dnia, kiedy już chciałam zrezygnować z bycia tutaj, postanowiłam , że wsiądę do dowolnego autobusu i pojadę poznać to, czego nienawidziłam. Stanęłam oko w oko z zielenią. Poczułam to, co kiedyś. Moje nogi zachciały nagle biec. Do moich nozdrzy dotarł zapach lasu. Myślałam i czułam tak jak kiedyś.

Na łące siedziała mała dziewczynka, czesała grzywki włosów swoich lalek i nuciła piosenki. Wokoło niej unosiła się beztroska. Świat nagle się zatrzymał.

pole_poznan

Kiedy ocknęłam się zniknęły zabawki. Nie było też dziewczynki. Stałam pośród zieleni sama ze sobą. Spoglądałam na las. Na drogę go okalającą. No cóż, byłam dorosła. Uświadomiłam sobie to po raz kolejny w życiu. Zatęskniłam znowu do domu.

Chciałam wejść do lasu. Zauważyłam jakichś mężczyzn. Wystraszyłam się. Zrezygnowałam. Tak bardzo chciałam. Odeszłam więc z tamtego miejsca. Bałam się. Ten las był obcy. Tacy byli też ludzie.

Po powrocie długo myślałam o tym miejscu. A jednak są tu lasy. Azyl. Jakaś cząstka dzieciństwa istnieje. Jak dobrze.

txt, fot. Urszula Panicz

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 

szukaj: