facebook twitter LinkedIn

{Poznań - muzyka}

31/05/2009

Gdzieś między niebem a ziemią

anna_novaAnna Nova. Miałam okazję posłuchać jej na żywo. Brzmiała lepiej niż na nagraniach. Dużo bardziej prawdziwie... Wychodzi na to, że żaden zapis, żaden nośnik nie odda prawdziwej aury jej muzyki. By się przekonać jak naprawdę śpiewa, co naprawdę chce nam przekazać trzeba przejść się na jej koncert. Koniecznie.

Ania swoim występem zamknęła cykl koncertów „Ballady Pod Pretekstem", w ramach których prezentują się najczęściej nieznani, początkujący, niebagatelni wykonawcy. Projekt „eMigrajca", który zaprezentowała przyciągnął bardzo zróżnicowaną pod względem wiekowym widownię - w oczy rzucały się zwłaszcza kilkunastoletnie dziewczynki, podopieczne Ani ze szkoły tanecznej, w której uczy, z wypiekami na twarzach śledzące każdy ruch piosenkarki.

A było na co popatrzeć! Projekt stanowi bardzo atrakcyjną muzycznie i tekstowo całość. Artystka komponuje utwory do wierszy swojej przyjaciółki, Elżbiety Madreifer. Dotykają one prawdziwych emocji, uczuć i wspomnień. Na scenie niejednokrotnie daje się ponieść dźwiękom. W muzyce po prostu się zatraca.

Trochę się obawiałam tego niemieckiego, który jest przecież nieodzownym elementem Jej twórczości, jednak muszę przyznać, że brzmi to naprawdę oryginalnie i całkiem swojsko. Gdyby Ania zechciała wykładać mi germański, a na lekcjach tak samo jak w Pod Pretekstem szeptała by do mnie tak czule niemieckie frazesy to mogłabym ten język nawet polubić...

eMigracja jest autobiograficznym zapisem przeżyć i rozmyślań Novej. Zapisem bardzo autentycznym, nowatorskim i przyjemnym dla ucha.

anna_nova

MP: W Twoim przypadku nie można uciec od tematu emigracji. I choć pewnie często o niej opowiadasz, ja też muszę zapytać! Na początek porozmawiajmy więc trochę o niej.

Wyjechałaś z Polski mając lat...

AN: Trzynaście. Wyjechałam wraz z rodzicami i jako nastolatka bardzo to przeżyłam. Nie chciałam opuszczać kraju, miałam tu przyjaciół. To nie była moja decyzja i długo trwało aż się tam zadomowiłam. Dopiero po pięciu latach, gdy wracałam pociągiem do Berlina pomyślałam „Ok. Jadę do domu."

A dlaczego wróciłaś?

Zawsze myślałam, by wrócić. Wiesz, pierwszy koncert w Pod Pretekstem odbył się jeszcze kiedy na stałe mieszkałam w Berlinie. Pomysł powrotu do Polski zrodził się tuż po nim. Spędziłam trochę czasu w Krakowie, w którym się zakochałam, aż w końcu trafiłam w rodzinne strony.

Zakochana w Krakowie, a Poznań? Lubisz Poznań?

Tak, zdecydowanie. Wyjechałam jako dziecko, więc kiedy wróciłam po 13 latach kojarzyłam miejsca, ale zupełnie nie znałam nazw ulic. Wanda Wasilewska z Radia Merkury, kiedy przyjechałam do studia (na wywiad przed owym koncertem) zapytała mnie, czy wiem gdzie jestem i czy z tego miejsca potrafiłabym dojechać do mojej szkoły podstawowej, na ulicę Solną. Nie wiedziałam. Musiałam Poznań odkryć dla siebie na nowo.

Czym jest ojczyzna? Czym obczyzna, a gdzie jest nasz dom? Te pytania zadajesz sobie w projekcie „Emigracja". Wyjechałaś i wróciłaś, czy to znaczy, że znalazłaś na nie odpowiedź?

To są bardzo trudne pytania, na które ciężko znaleźć odpowiedź. Wiesz, mnie cały czas dotyka problematyka osoby emigrującej. Jestem podwójną emigrantką - wyjechałam z Polski do Niemiec i z Niemiec - kiedy już czułam się tam jak u siebie, znów wyjechałam - tym razem do Polski. I to jest tak, że jak jestem tu, to tęsknię za Berlinem, a jak jestem w Berlinie, to bardzo brakuje mi Poznania. Ja nawet myślę w dwóch językach - jeśli w jednym przedziale pociągowym siedzą obok mnie koleżanki polsko- i niemieckojęzyczne to ja nawet nie zauważam jak mówię do każdej z nich w innym języku niż ten, który rozumie. Korzenie mam tu, musiałam wrócić by je poznać. I musiało minąć trochę czasu, bym zrozumiała tutejszą mentalność np. dlaczego młodzi Polacy biorą kredyt na 40 lat na mieszkanie i potem całe życie pracują by go spłacić.

anna_nova

A gdzie jest Twój dom, tu czy za Odrą?

Na to pytanie idealnie odpowiada moja piosenka „Nie jestem stąd" w której śpiewam, że mój dom mam na sobie, w sobie i za sobą. Jak ślimak- noszę go na sobie, a jak cień - za sobą. Tak naprawdę to uważam, że najważniejsze jest to, co się zrobi z tym swoim bytowaniem. Łatwo się narzeka, że tam jest lepiej, a tu tak źle. Kiedy jestem w Polsce mówią do mnie „A bo Ty myślisz jak Niemka", a jak wracam do Berlina to w oczach Niemców jestem Polką. Jak powiedział kiedyś jeden Niemiec granica „is on your mind".

Śpiewasz o wieloznaczności emigracji. O jej duchowym wymiarze, o potrzebie odbycia podróży do swojego wnętrza, która jest zakorzeniona w każdym z nas. Kiedy Ty emigrujesz wewnętrznie, i do jakich pokładów swojej osobowości docierasz?

Projekt bazuje na moich emocjach, na moich emigracjach. Kiedy wróciłam do Polski nagle okazało się, że to, że mam 31 lat i nie założyłam np. jeszcze rodziny, to stanowi dla niektórych problem. A ja jestem w takim punkcie życia, że mam inne plany w tej chwili. Moim dzieckiem jest „eMIGRACJA"! I zaczęłam się zastanawiać, czy to są faktycznie moje troski, czy to wszyscy w koło robią z tego problem, który wcale mnie nie dotyczy? Najważniejsze to żyć wg tego czego samemu się chce, nie ulegać oczekiwaniom innych. O tym jest utwór „Pod prąd" -to nie jest łatwe - płynąć pod prąd, ale ja dobrze się z tym czuję. Odrzuciłam np. dobrze płatną, stałą pracę tutaj w Poznaniu, bo tak jak bohaterka mojego kolejnego utworu, tytułowa „Wiewiórka" skaczę do chmur - bo mam prawo mieć marzenia i „nie biorę cukierków do ust" - tych, na które wszyscy się łaszą... „Gdzieś między ziemią a niebem jestem.."

Postawiłaś więc wszystko na jedną kartę. Nie boisz się, że coś się nie uda?

Ja wierzę, że na świecie są dwie siły - miłość i strach, którego pozbycie się odblokuje nas i przyniesie niezapomniane wrażenia, dużo dobrego. Zaryzykowałam i ryzykuję, ale co może mi się stać? Oczywiście, że miałam też i ciężki okres w Poznaniu, bywały dni, że brakowało mi nawet na jedzenie. Ale nie chcę mieć sześćdziesięciu lat i żałować, że nie spróbowałam. Mam wrażenie, że więcej mam do stracenia, jeśli nie podejmę ryzyka. Ja już przestałam się bać. Poza tym mam wrażenie, że ja to wszystko zrobić po prostu muszę - wszystkie koleje mego losu, spotkanie z Elą, to wszystko układa się jak puzzle w jedną całość.

anna_nova

Język niemiecki w Twoich utworach nie brzmi tak szorstko, on wręcz uwodzi. Ale to dalej język sąsiadów zza Odry - większość Polaków nie przepada za nim. Zdajesz sobie z tego sprawę, wspominałaś o tym podczas koncertu. A mimo to uparcie kontynuujesz ten pomysł. Twoja muzyka ma „łagodzić obyczaje", przełamywać stereotypy?

Chciałabym pokazać Polakom, że ten język nie jest wcale taki zły. Chciałabym zaprezentować go młodzieży od innej, ciekawszej niż ta prezentowana na lekcjach niemieckiego strony. A jeśli przy okazji przełamię kilka stereotypów to jak najbardziej! Z tymi tekstami to taka ciekawa sprawa... bardzo ciężko było oddać grę słów, przetłumaczyć tekst tak by w każdym z tych języków oddawał to samo. Z niektórymi się to nam udało, a niektóre trzeba było nieco zmienić. Jednak moi muzycy słuchając „Chcę pofrunąć" powiedzieli: „Kurde, jak to fajnie brzmi po niemiecku! - nawet lepiej niż po polsku...".Podobnego zdania były moje uczennice. Jestem więc dobrej myśli!

MP3 do posłuchania:

1. jablko
2. blues

rozmawiała: Monika Pawłowska

fot. Sascha Schmalenberg

zdjęcia powstały w Berlinie na Alexanderplatz w przejściach metro

Zapraszamy również na strony:

http://anna-nova.muzzo.pl/

http://www.myspace.com/annanova09

http://annanova.com.pl/

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 

szukaj: