facebook twitter LinkedIn

{Poznań - się dzieje}

10/08/2010

Misieupodoba bo jest alternatywnie i z dystanesm

misietupodobaZa nami kolejna, trzecia już edycja festiwalu Misietupodoba, tworzonego przez grupę zapaleńców- artystów, muzyków, didżejów, animatorów kultury, którzy poznali się przeszło dziesięć lat temu na studiach na poznańskiej ASP.

Ich siłą zdaje się być konsekwencja i wiara w sens spełniania swoich marzeń o realizacji ciekawych, choć często irracjonalnych projektów. Siłą festiwalu zdaje się być póki co natomiast splot zdarzeń i sytuacji, które spowodowały, że udaje się go realizować. Trudno odmówić tu zasług również Markowi Gajzlerowi i jego klubowi Bałagan, dzięki któremu powstał tu kilka lat temu punkt zborny dla wielu zespołów muzycznych i grup artystycznych, których członkowie spotykają się tu na próbach. To impreza, której organizacja i realizacja opierała się dotąd na współpracy wielu bardzo różnych osób, także spoza środowiska organizatorów i artystów występujących na imprezie. Nie bez znaczenia pozostaje tu również zapewne scenografia małego miasteczka w powiecie wałeckim- położonego nad 3 jeziorami, w połowie drogi między Poznaniem a Szczecinem Tuczna.

misietupodoba

Tym razem na festiwalu mniej było działań plastycznych i performerskich, czy n.p. mającej miejsce w ubiegłym roku idącej przez miasto kolorowej parady, nie zabrakło jednak i takich akcentów. Wykonywany przy akompaniamencie specjalnie spreparowanego sountracku perofrmans z wykorzystaniem znalezionych obiektów i parateatralnych rekwizytów wykonał drugiego dnia na scenie głównej Michael Schmacke z Niemiec. (Głównym elementem ich akcji było grzebanie w ziemi, znalezionej w lesie martwej panny młodej - kukły.) Całkowicie inną formalnie akcję zaproponowały publiczności polskie artystki mieszkające i tworzące obecnie w Wielkiej Brytanii - Justyna Scheuring i Anna Kalwajtys. Ich minimalistyczne działanie zakładało pracę z ciałem, wykorzystanie mówionego tekstu oraz interakcję ze zgromadzoną pod sceną, oczekującą na rozpoczęcie się koncertów, publicznością. (Przez megafony wykrzykiwały one m.in.  takie słowa jak „porażka” i „zwycięstwo”.) Natomiast oryginalne murale w przestrzeni miejskiej namalowali Marek Maksymowicz i Hubert Winnik Resko. Te pozostaną po festiwalu przypominając w ciągu roku o jego uczestnikach. Jeden z nich, zdobiący fasadę szkoły podstawowej przedstawia misia „patriotę”.

misietupodoba

Można było zobaczyć dwie wystawy – pierwszą malarstwa i rzeźby Anny i Aliny Kluzy w „Stodole na zakręcie”, dawnym budynku gospodarczym, oraz drugą w prowizorycznym Centrum Sztuki Współczesnej, którą otworzył wernisaż wystawy „Penmanship”. W CSW w Tucznie swoje prace, głównie fotograficzne, pokazali Michał Grochowiak, Barbara Kaja Kaniewska, Mitra Tabrizian, Levan Kakabadze, Andrej Balco, Światosław Wojtkowiak, Sivia Sencekova, Bart Pogoda oraz Valerie Shmidt. Najoryginalniejsze było tu jednak zdecydowanie otwarcie prześmiewczej wystawy sztuki współczesnej, spreparowanej przez grupę zaprzyjaźnionych z festiwalem artystów i jego organizatorów (m.in. Ewę Bonę i Ewę Kozubal, Pawła Zimmermana, Ewę Krysińską, Michała Rajchembę, Teklę Woźniak, Magdę Deput) Można było na niej obejrzeć prace m.in. Johna Boysa, Cezara, Constantina Brankusiego, Jacksona Polacka, Agathy Christo, Burżuła czy Tadeusza Kawamaty. „Podszywając się” pod znane, choć zniekształcone, nazwiska klasyków z europejskiej Historii Sztuki pokazali oni prace parodiujące, naśladujące ich lub oddające im hołd. Na wernisażu pojawiła się sama Anda Rottenberg, zasłużona polska kuratorka, tu odgrywana przez kapitalnie przebranego i ucharakteryzowanego Michała Rajchembę.  Nie zabrakło szampana w plastikowych kubeczkach i roznoszonych na paterach czekoladek.

misietupodoba

Najważniejszym punktem programu były jednak bez wątpienia koncerty - na scenie głównej wystąpili m.in Mitch&Mitch, Biff, Paris Tetris, Masturbator, Jakob Munck Mortensen, 19 Wiosen, Procesor Plus, Max Tundra, WO+TO, The Tsigunz, Pupupidu, Mnoda, Bez Jazgh, Prząśniczki, Kamiński Brożek. Bezsprzecznie przez trzy dni imprezy, od godziny 19 można było słuchać absolutnej czołówki polskiego undergroundu. Wszystkie koncerty, jak i inne imprezy festiwalu były bezpłatne i otwarte dla każdej publiczności. Po koncertach, kończących się codziennie grubo po północy można było tańczyć do muzyki elektronicznej granej w klubie Bałagan do białego rana.

Stowarzyszenie Kod-Krowa z Poznania postawiło nieopodal sceny głównej i namiotu gastronomicznego wykonaną własnoręcznie przez jego członków jurtę - namiot wzorowany na tych spotykanych na mongolskich stepach. Jurta została wykonana z materiałów z odzysku, między innymi post-industrialnych plandek i desek. Wejść do niej mógł każdy zmęczony panującą na zewnątrz atmosferą, aby posiedzieć lub... przespać się w jej rogu. Śpiących, przez cały czas trwania festiwalu w jurcie nie brakowało, pomimo włączonej tam non stop bardzo głośnej elektronicznej muzyki, między innymi ciężkiego dub stepu.

Po drugiej stronie głównej sceny, na stoku lasu stanęła zbudowana z rozłożonych, pustych ciężarówek scena eksperymentalna, na której sety dj’skie serwowali na afterparty dj Eros i dj Relax z Poznania. Nieco dalej znajdowała się natomiast druga, mała scena muzyczna, którą zajmowali w tym roku niemieccy artyści dźwięku z kolektywu   Noizemachnie Tour Truckers. Ich zróżnicowane działania, rozciągające się od performensów z wykrzykiwanym do mikrofonu tekstem po jazzujące improwizacje połączone z tworzoną na żywo elektorniką można było kontemplować w przerwach technicznych między koncertami na scenie głównej. Ostatniego dnia festiwalu Noizemachnie Tour Truckers, DJ Nexus, lifeloop, zuckendes fleisch ,froggy burger, lars  maximo + sylvano , angela nina yeowell  oraz radar wystąpili również tam z prezentacją łączącą w sobie ich wszystkie wykonane w dwóch pierwszych festiwalowych dni akcje.

Dużym sukcesem okazały się prowadzone przez Sławka... warsztaty pirackie dla dzieci, w które czynnie włączyło się również kilkoro rodziców. Przez dwa dni budowano na nich tratwy z desek i zebranych przez mieszkańców Tuczna plastikowych pojemników i butelek wpychanych w specjalnie skonstruowane siatki. Przyozdobione pirackimi banderami tratwy zwodowano w niedzielę podczas śniadania na trawie odbywającego się na tzw. dzikiej plaży. Liczna grupa dzieci w odblaskowych kapokach i asyście dorosłych wypłynęła na zbudowanych przez siebie obiektach na jezioro. Towarzyszył im „najdłuższy na świecie wąż” zrobiony z recyclingowanych plastikowych butelek i sznurka, który był w stanie unieść na wodzie nawet nie pływających.

Samo śniadanie na trawie odbywało się w sielskiej, leniwej atmosferze i trwało do późnego niedzielnego popołudnia. Spożywającym przygotowane przez organizatorów kanapki i proste potrawy i drzemiących na rozłożonych kocach przygrywał z akompaniamentem duńczyka Jakoba Muncka Mortensena sam Czesław Mozil, którzy przyjechali do Tuczna specjalnie na ten właśnie kameralny i niezwykle sympatyczny występ. Następnie raz jeszcze akustycznie zagrali kilka swoich utworów muzycy z Manchesteru występujący pod nazwą Kev Fox. Interesujące było porównanie ich niedzielnego występu z piątkowym show, który dali na głównej scenie.

Trudno było zebrać się do powrotu do domu. Stowarzyszenie Misietupodoba już zaprasza na kolejną edycję festiwalu- w ostatni weekend lipca 2011 roku. Oczywiście w Bałaganie i okolicach.

txt. Tekla Woźniak

fot. Światoslaw Wojtkowiak

Oficjalny link: www.misietupodoba.pl/FESTIWAL.html

Szczegóły odnośnie miejsca: Bałagan Artystyczny www.balagan.art.pl

 

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 

szukaj: